Motoryzacja w Grecji

W trakcie naszego niedawnego citybreaku, nie mogłem oderwać oczu od tego, co widziałem na drogach Aten, stolicy Grecji. Dwa szybkie wnioski z pobytu tam to to, że na tamtejszym motoryzacyjnym parku maszyn wyraźnie widać wspomnienie kryzysu, który w kraju nastąpił oraz, że ktokolwiek twierdzi, że u nas jest graciarnia lub chaos, powinien się wybrać do Grecji. Osobiście z dziką chęcią bym się przejechał po tamtejszych mniejszych miejscowościach, bo nie mogę sobie wyobrazić, jak musi wyglądać tamtejsza prowincja, skoro stolica prezentuje tak piękne pojazdy.

Zacznę może od tego, jak my się poruszaliśmy. Ateny są świetnie skomunikowane z wykorzystaniem trzech linii metra, dodatkowo po mieście jeżdżą autobusy (nawet widzieliśmy polskiego Solarisa!) i trolejbusy. Bilet na 72h kosztuje 20EUR i wydaje mi się, że wykorzystaliśmy go w pełni, bo jeździliśmy na tym bilecie po całym mieście.

Po opuszczeniu metra, kiedy od lotniska kierowaliśmy się na kwaterę, pierwszym co przykuło moją uwagę, było idealne megane mk1 w kabriolecie. Troszeczkę na wyrost zrobiłem mu zdjęcie, bo później spotkałem ich tak wiele, że zwyczajnie przestałem zwracać na nie uwagę.

Chwilę później trafiliśmy na taką piękną ładę 2105. Przez chwilę myślałem, że to wrost, ale ostatniego dnia przed naszym odlotem, widziałem ją jadącą po drodze.

Dalej było równie gęsto

W pewnym momencie przestałem już zwracać uwagę na samochody, które w pierwszej chwili wydawały mi się unikalne z naszej perspektywy, czyli niezliczone alfy romeo 147/156, corolle g11 czy hyundaie wszelkich smaków, które w naszych warunkach już dawno wybiła korozja. Skupiłem się na szukaniu najbardziej niespodziewanych pojazdów

jak widać, doklejanie logo M do biednych wersji BMW to domena nie tylko naszych tunerów
skrzynia chyba z Łady lub tylnonapędowego Fiata, prezentowana w tamtejszej szkole jazdy

Na szczególną uwagę zasługuje imho ilość samochodów marki Daewoo obecna na tamtych drogach.

Dominowały samochody małe, co prawdopodobnie wynika z ciasnoty tamtejszych uliczek. Fascynujące były niektóre zestawienia model/wersja – właściwie wszystkie saxo/106 jakie widziałem tam, były w wersjach gti/s16, tak samo fiaty seicento występowały jedynie w wersji schumacher/sporting. Zastanawia mnie, czy to była kwestia wyborów konsumentów czy raczej decyzja importera.

Losowe fotki gratów:

Jak na chaos panujący na tamtejszych drogach, samochody były też zaskakująco zadbane, choć wiele z nich miało zauważalne wgniotki.

Z pewnością kiedyś tam wrócę, mam nadzieję że na kołach i poznam krajobraz motoryzacyjny mniejszych miejscowości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *